Targi

Dziób się cieszy. Cieszy się  mimo, że minął już prawie miesiąc od tego weekendu. Cieszy się cały czas.
Uprawiamy kawołączenie.
Wiemy, że kawa łączy ludzi – ale że aż tak?
Po dotarciu na miejsce dzień wcześniej – ŁAŁ. Nasze stoisko.. no łał. (!!AGA!!)
Niby wszystko dopracowane. Niby wszystko wygląda przecudnie. Kawa świeżo wypalona, ekspres działa ale ten dziwny niepokój, który towarzyszył nam przed pierwszymi weselami rok wcześniej znowu przylazł i się na nas gapi. Dziad.
„Spodoba się?” „Będą zainteresowani?” „Nie będą się pukać w czoło?” „Czy przyjdzie ktoś, KTOKOLWIEK kto szuka baristy na swoje wesele”?
Za późno – wszystko przygotowane. Nie zwiejemy.