Barista na weselu – czy to ma sens?

Barista na weselu?

Co to za dziwny twór?

Przecież kawa będzie w lokalu i tak.

Skąd to? Jak to i po co? I czy ma to w ogóle sens?

Jeśli mam być szczery to na samym początku sami nie do końca wiedzieliśmy. Znaczy nie. Może i wiedzieliśmy, że to ma sens, ale baliśmy się czy inni też będą wiedzieli. Podczas pierwszej realizacji trzęśliśmy portami okrutnie.

Jak zareagują na to Goście? Czy w ogóle będzie zainteresowanie, a jeśli będzie to czy ogarniemy? Może będziemy mieć kolejkę na pół sali i Goście będą się wkurzać, że muszą czekać na „głupią kawę”? Czy znajdzie się w ogóle ktoś kto doceni, że w naszym młynku czai się świeżo wypalona 100% Arabika?

No nie wiedzieliśmy. Setki pytań i niewiadomych.

Nie będę ściemniał – tamtej nocy miałem taki kołowrót w głowie, że nic z niego nie pamiętam. Pamiętam jednak na końcu uśmiech Pary Młodej. A to chyba znaczy, że się udało. Okazało się, że nie myliliśmy się i to naprawdę ma sens! Ufff…

Dziś po ponad trzech latach od tego wesela wiemy dużo więcej. Dziesiątki obsłużonych imprez i z każdą jedną umacniamy się w przekonaniu, że DOBRA KAWA na weselu jest DOBRA!

Z biegiem czasu nie zmieniła się tylko nasza główna zasada, która brzmi „wydajemy tylko takie kawy jakie chcielibyśmy wypić, a pijemy tylko dobre kawy”. Okeeeej, trochę się zmieniła, bo pijemy te kawki, coraz lepsze, więc i Wy jesteście na nie skazani 😛

Cieszy nas fakt, że kultura picia dobrej kawy w naszym pięknym kraju stale się rozwija. Dzięki temu na przełomie tych trzech lat dało się zauważyć znaczny wzrost wypijanych przez Was kawek. No i super!

Nasza główna zasada brzmi:

Wydajemy tylko takie kawy jakie chcielibyśmy wypić, a pijemy tylko dobre kawy

Ale ostatecznie czy taka usługa ma sens? No według nas ma, ale też nie nam oceniać, bo my w tym przypadku jesteśmy nieco stronniczy 😛

Dla nas „miarą sensowości” tego co robimy są Wasze uśmiechy, gdy dostajecie swoją kapuczynę z misternie wylanym wzorem latte art na górze oraz teksty w stylu „takie dobre, że wciągnęłabym piątą ale już mi się do brzucha nie zmieści” – mój ulubiony 😀
Stanowczo też przekonuje nas do tego stale zwiększająca się grupa ludzi, którzy nam zaufali (szczególnie, że większość nowych zleceń mamy właśnie z poprzednich wesel, gdy ktoś bawiąc się jako Gość pił razem z nami kawkę).

Jeśli by tą naszą „miarę sensownośći” wyskalować od 1 do 100 to po tych trzech latach bez zawahania daję 120.

A więcej szczegółów, z cyklu: Co? Jak? Gdzie? Jak długo? Czego potrzebujecie, a czego nie? Już niedługo 🙂



Trzymajcie się ciepło!

Hej pa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *